Jestem ciekaw, co sądzicie o ostatnich wypowiedziach Joanny Muchy, która stwierdziła, że Donald Tusk nie jest w stanie poprowadzić koalicji do zwycięstwa w nadchodzących wyborach. Jej zdanie na temat konieczności nowego przywództwa w Polsce 2050 wydaje się dość kontrowersyjne. Wydaje mi się, że wiele osób pamięta, jak Tusk był premierem i jakie zmiany wprowadził. Czy rzeczywiście potrzebujemy nowego lidera, czy może to tylko polityczna zagrywka? Jakie są wasze przemyślenia na ten temat?