Tradycje świąteczne w Polsce są dla mnie nieodłącznym elementem Bożego Narodzenia, ale nie mogę się oprzeć pytaniu, czemu co roku wracamy do „Kevina samego w domu”? To przecież historia o chłopcu, który zostaje sam, a jego przygody z bandytami to bardziej absurdalna komedia niż coś, co powinno być w centrum naszych świątecznych tradycji. Z jednej strony uwielbiam ten film, bo przypomina mi dzieciństwo, a z drugiej, zastanawiam się, czy nie ma ciekawszych filmów świątecznych, które moglibyśmy oglądać z rodziną. Co myślicie o tym? Jakie są wasze ulubione filmy, które umilają Wam ten czas?