To wszystko brzmi jak scenariusz z filmów sensacyjnych. Zastanawiam się, czy to nie jest tylko kolejny ruch w politycznej grze, żeby odwrócić uwagę od innych problemów? Szymon Hołownia, jako osoba z zewnątrz, może wnieść świeże spojrzenie, ale czy nie jest to tylko wykorzystanie go do własnych celów? Czy rzeczywiście możemy liczyć na to, że ujawnienie nazwisk coś zmieni, czy to tylko PR-owy chwyt?