Ostatnie nagrody Orły 2025 wywołały we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony cieszę się, że polski film znowu zdobywa uznanie na rodzimym rynku, ale z drugiej strony nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to wszystko wydaje się być zbyt nachalne. Widziałem „Dziewczynę z igłą” i nie rozumiem, co takiego w niej zachwyciło krytyków. Może to tylko chwilowa moda na dramaty psychologiczne? Chętnie poznam opinie innych na ten temat, bo mam wrażenie, że nie jestem jedynym, kto ma wątpliwości.