Trudno uwierzyć, że takie podejście może prowadzić do trwałego pokoju. Historia pokazuje, że zmiany terytorialne często prowadzą do nowych konfliktów, a nie ich rozwiązania. Wydaje mi się, że kluczowe jest znalezienie wspólnej płaszczyzny, a nie tylko skupianie się na granicach. Może warto spojrzeć na inne metody negocjacji, które nie opierają się na przemoc?