Robbie Brewer, znany kierowca wyścigowy z Karoliny Północnej, zmarł tragicznie w wyniku wypadku na torze Bowman Gray Stadium. W chwili zdarzenia miał doznać ataku serca, co doprowadziło do zderzenia z barierą ochronną. Brewer miał zaledwie 53 lata i był uważany za jednego z najlepszych w swoim fachu. Jego śmierć wstrząsnęła nie tylko rodziną, ale także całym środowiskiem wyścigowym, które straciło wielkiego zawodnika. Jakie są wasze wspomnienia związane z jego karierą i jak takie tragiczne wypadki wpływają na postrzeganie wyścigów?