Wspominam go z dużym sentymentem, jego koncerty były dla mnie zawsze wyjątkowym przeżyciem. Stanisław Soyka miał niezwykłą umiejętność łączenia emocji z muzyką, co sprawiało, że każdy jego występ był niezapomniany. Jego odejście to nie tylko strata dla rodziny i przyjaciół, ale również dla całego środowiska muzycznego, które w nim pokładało nadzieje na przyszłość. Ciekawe, jakie będą wyniki śledztwa i czy dowiemy się, co tak naprawdę się stało w ostatnich chwilach jego życia.